-Jak myślisz o co się kłócą-spytał mnie Hazza
-Nie mam pojęcia, ale zaraz się do wiem- założyłam jakoś koszulkę Harrego i zeszliśmy na dół.
-Czego Ty ode mnie wymagasz- Perrie wydarła się na Zayn
-Tego..-Zaza zaczął krzyczeć ale nie dałam mu dokończyć
-Zamknijcie się oboje. El zabierzesz małą na górę.
-Tak jasne. Chodź An pójdziemy się pobawić
-Taak. A czy wujek Lou też może iść
-Nie wiem spytaj się wujka.
-Wujku, wujku pójdziesz z nami na górę?
-Tak-Louis wstał z wziął na ręce An.
-Dobra teraz mi możecie powiedzieć o co wam poszło? Tylko spokojnie i pojedynczo. Pezz mów pierwsza.
-Leże z małą na łóżku i przychodzi Zayn z moim telefonem w ręku. Miał minę jak bym go zdradziła. Pytam się co się stało a on mówi mi, że go zdradzam. Mówię mu, że to nieprawda a on, że ma dowody ja się pytam jakie. To on mi pokazuje moje smsy z takim jednym chłopakiem, który się ze mnie zakochał i wypisuje mi jakieś miłosne wyznania ale ja mu nie odpisuje. Ja z nim pracuje więc czasami muszę mu odpisać. Raz mi napisał, że ma dla mnie propozycje nie do odrzucenia związaną z pracą no to mu odpisałam a on mi napisał, że chcę ze mną mieć dzieci. Ja mu napisałam, że chyba go pogięło i Zayn się zaczął na mnie wydzierać, że to nie z nim chcę mieć dzieci tylko z tamtym. I od tego się zaczęła cała awantura.
-Okey. Zayn masz coś jeszcze do powiedzenie
-Nie wszystko to co mówiła Pezza to prawda.
-Boże jaki Ty braciszku jesteś tępy. Pezza Cię kocha ponad życie Ty ją też kochasz nawet bardziej. A wiesz co mi ostatni powiedziała. Że ma wrażenie, że już jej nie kochasz. Następnym razem zastanówcie się parę razy zanim coś powiecie, bo czasami warto ugryźć się w język.
-Masz racje siostra. Przepraszam Cię skarbie. Powinienem najpierw wyjaśnić to z Tobą
-Ja Ciebie też przepraszam powinnam Ci powiedzieć.
-Kocham Cię Pezza
-Ja Ciebie też kocham Zayn
-Mogę już iść spać??
-Możesz-powiedziała Pezza
-Dziękuję-kierowałam się w stronę schodów ale zatrzymał mnie Zayn
-Alex
-Co??
-Mogłabyś przyłożyć temu całemu koledze Pezzy
-Z wielką przyjemnością.
-Dzięki
-Alex, Alex-Louis zbiega ze schodów
-Co się stało?? Coś z An??
-Nie nic się nie stało tylko chcę Ci powiedzieć, że twoja córka jest cudowna-Louis podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek
-Wiem w końcu ma to po mnie. A dlaczego?
-Bo dzięki niej. A nie ważne jutro Ci powiem
-Okey-ruszyłam w stronę sypialni Harrego w sumie to już naszej. Gdy weszłam do pokoju rzuciłam się na łóżko.
-Jak ja jestem zmęczona
-A co z nagrodą-Harry trochę posmutniał
-Proszę Harry nie dzisiaj. Jestem wykończona.
-No dobra. Kocham Cię księżniczko.
-Ja ciebie też-pocałowałam Harrego i ułożyłam się na jego torsie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się rano Hazza jeszcze słodko spał. Nie miałam serca budzić go. Pocałowałam go w policzek i od razu na jego ustach pojawił się uśmiech. Chciałam wstać ale Harry złapał mnie w tali.
-A panienka gdzie się wybiera?
-Na spacer.
-Nie lubię jak dziewczyna ucieka mi z łóżka
-Następnym razem się poprawię
-Ja mam nadzieje-Harry przyciągnął mnie to siebie i wpił się w moje usta. W tej chwili do pokoju wbiega An i wskoczyła do nas na łóżko.
-Wyspałaś się-spytał ją Harry
-Tak. Mamusiu?
-No
-Pójdziemy dzisiaj do parku?
-Przepraszam kochanie, ale ja mam coś dzisiaj do załatwienia.
-Szkoda.
-Co masz do załatwienia.
-Muszę jechać na policję i złożyć zeznania.
-Jechać z Tobą?
-Tak.
-Dobrze.
-An ale możesz pojechać na przykład z babcią i dziadkiem
-Tak.-ktoś zapukał do drzwi-Proszę-krzyknęła An
-Chodź Angel pójdziemy zjeść śniadanie-to była Jess- a rodzice też niech zaraz zejdą.
-Dobrze-powiedziałam razem z Harrym. Jess zabrała małą a ja zgrzebałam się z łóżka i poszłam do szafki po czyste ciuchy i poszłam do łazienki. Umyłam się i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół w kuchni siedzieli wszyscy. Moja mama robiła śniadanie.
-Alex twoja mama jest wspaniała-powiedział Niall
-Wiem-podeszłam do mamy i pocałowałam ją w policzek-Mamo pójdziecie z An na spacer do parku.
-Tak. A Ty nie idziesz?
-Nie, bo muszę coś załatwić
-A jedziesz dzisiaj-myślałam, że zabije Zayna. Po co to mówił. Nie chcę denerwować rodziców tym, że byłam porwana i dzień w dzień gwałcona.
-Gdzie jedziesz?-spytał Tata
-Nie ważne
-Mamusia jedzie na policje złożyć zeznania.-brawo Alex i co Ty narobiłaś po co to mówiłaś przy An. Gratulacje dla mnie.
-Jak to na policje?? I jakie zeznania??-Mama przez to wszystko stłukła talerze.
-Mamo proszę nie denerwuj się. Zaraz Ci wszystko wytłumaczę. Tylko najpierw uduszę Zayna. Po jakiego zaczynałeś ten temat
-Ale to twoja córka powiedziała nie ja
-Ale Ty zacząłeś ten temat.
-Czy może ktoś nam wszystko wytłumaczyć.-Tata trochę się niecierpliwił.
-Dobrze. A więc James mnie porwał gwałcił codziennie i policja go aresztowała. A dzisiaj mam złożyć zeznania w tej sprawie.
-Czemu nikt do nas nie zadzwonił??-spytał Tata
-Nie chcieliśmy was denerwować-powiedział Zaza
-Przepraszam Was, ale nie chciałam żebyście się o mnie martwili. Wy jesteście tacy cudowni a ja nigdy tego nie doceniałam. Po prostu nie zasługuje, żeby być waszą córką.
-Alex co Ty wygadujesz
-Mamo to prawda. Jesteście naprawdę cudowni. A ja co??
-A Ty jesteś naszą córką i bardzo Cię kochamy i jeszcze nigdy nie byliśmy tak szczęśliwi. Kochamy Ciebie, Zayna, Wali, Dani, Soff i oczywiście An. Chcemy dla Was jak najlepiej skarbie i nic tego nie zmieni. A jak już to ja z tatą nie zasługujemy żeby mieć taką upartą i najkochańszą córkę na świecie. Rozumiesz to
-Tak-mama mnie mocno przytuliła.
-Ale to nie zmienia faktu, że nam nic nie powiedzieliście.
-Przepraszamy-powiedziałam razem z Zazą
Po śniadaniu mama, tata, Wali, Dani, Soff i An poszli do parku. Pezz, Jess i El poszły na zakupy. Liam, Niall, Zaza, Lou i Harry grali w ogrodzie w piłkę nożną. Postanowiłam, że to jest najlepszy moment, żeby pogadać z Louisem.
-Louis mogę Cię prosić
-Jasne. Zaraz wracam
-Tak zaraz to nie wróci, grajcie bez niego
-Mam być zazdrosny??-spytał Hazza
-Tak-odpowiedział mu Louis i złapał mnie w pasie. Zrobił to specjalnie
-Louis łapy przy sobie.
-Pomyślę-poszłam z Louisem do salonu. Usiedliśmy na kanapie.
-No to masz jakiś pomysł
-Tak
Rozdział jak zwykle super!:) Podczas rozmowy Al z rodzicami się połakałam. Ciekawe co Alex wymyśliła, znając ją bedzie to coś zaskakującego!:)
OdpowiedzUsuńJoasia
Och ten Zayn. Jak on mógł posądzić Pezz o coś takiego?! No ja się pytam: co on sobie myślał?! Ale dobrze, że już sobie wyjaśnili:) Ja również tak jak Joasia popłakałam się podczas rozmowy Al z rodzicami. A ta ostatnia akcja z Al i Lou po prostu zajefajna:) Założę się, że Hazza nie wytrzyma i będzie podglądał co Louis robi z jego dziewczyną.
OdpowiedzUsuńNigdy bym nie pomyślała, że Zayn i Perrie mogą się pokłócić. W moim odczuciu byli parą idealną. Ale jak widać nawet w najlepszych związkach zdarzają się kłótnie. Dobrze, że rodzice Al i Zayn'a już o wszystkim wiedzą. Co do ostatniej sceny to powiem tylko, że bardzo mi się podoba, ale nie jestem obiektywna, bo mi się wszystko podoba co jest związane z Lou. Jestem ciekawa w jaki sposób oświadczy się El.
OdpowiedzUsuńCałuję Lilka;***********