piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 44

*Oczami Niall*
-Coś się stało skarbie?? I o co chodziło Alex??
-Chodzi o to, że...
-Że?? Jess powiedz mi o co chodzi, bo zaczynam się niepokoić
-Powiem Ci, ale obiecaj, że mnie nie zostawisz
-Zdradziłaś mnie?
-Nie, nie zdradziłam Cię. W ogóle skąd takie głupoty przychodzą Ci do głowy
-Nie wiem. Przepraszam. Taka była moja pierwsza myśl. To o co chodzi
-Ale obiecujesz?
-Obiecuje
-Pamiętasz jak mówiłam Ci, że może będziemy mieli dziecko
-Pamiętam. I to o to chodzi?? Jesteś w ciąży?? O to ta...-przerwała mi
-Nie Niall nie jestem w ciąży-na jej policzkach pojawiły się łzy
-Jessi co powiesz mi w końcu co się stało
-Jestem chora Niall
-Jak to chora?? Ale co Ci jest??
-Może być tak, że nie będziemy mogli mieć dzieci
-Jessi o czym Ty mówisz??
-Mam...
-Co masz??
-Mam torbiele na jajniku-w tej chwili mnie zamurowało mnie. Moja ciocia miała to samo. Pamiętam to jakby to było wczoraj. Musieli jej usunąć macice i nie mogła mieć dzieci. Po jakimś tygodni popełniła samobójstwo. Nie chce żeby Jess przeszła przez to sama, ale może będzie jednak lepiej jej beze mnie. Sam już nie wiem-Niall czemu nic nie mówisz?? Proszę Cie powiedz coś-była cała zapłakana
-Przepraszam Jess ale muszę to wszystko przemyśleć
-Ale obiecałeś
-Wiem. Przepraszam
*Oczami Alex*
Zeszliśmy na dół. Rodzice siedzieli na kapanie a walizki stały przy drzwiach. Gdy spojrzałam na walizki chciało mi się płakać.
-Ali nie płacz. Nie długo się zobaczymy.-Saff mnie przytuliła
-Wiem
-Mam nadzieję, że za nie długo to Ty nie długo do nas przyjedziesz-powiedziała mama
-Przyjadę ale nie sama, bo wiesz, że mogę gdzieś się zapodziać
-Masz rację
-No pora się zbierać-powiedział tata. Miałam nadzieję, że nie usłyszę tych słów. Łzy napłynęły mi do oczu.
-Oj przestań płakać, bo zaraz się popłaczę-powiedziała Wali
-To będziemy obie ryczeć-odpowiedziałam jej. Przytuliłam ją
-Uśmiechnij się lecisz dziś do Paryża-teraz Dani mnie przytuliła
-Postaram się
-Papa siostrzyczko-uściskała mnie Soff
-Papa
-Córcia będzie dobrze. A Ty Harry opiekuj się nią-powiedział mój tata
-Dobrze-Harry się lekko uśmiechnął. Przytuliłam się do taty. Spojrzałam na mamę ona też płakała. Podeszłam do niej i ją przytuliłam
-Już wiem po kim mam częste rozklejanie się-powiedziałam. Mama się uśmiechnęła
-Przyjedziesz do nas niedługo razem z An
-Przyjadę
-Zabierz też swojego brata
-Dobrze
-Kocham Cię córeczko-mama ucałowała mój policzek
-Ja Ciebie też mamusiu-i rodzice poszli. Co ja bez nich zrobię
-Oj Ali, Ali-zaczął Zayn
-Co ja znowu zrobiłam-wytarłam łzy
-Nic siostrzyczko. Wiesz, że Cię mocno kocham
-Wiem-pocałowałam go w policzek-Gdzie jest An?-zdenerwowałam się
-Spokojnie w ogrodzie bawi się z Louisem-uspokoił mnie Zaza. Kamień spadł mi z serca.
-Niall proszę zaczekaj. Nie zostawiaj mnie. Proszę. Niall-usłyszałam krzyki Jess. Wiedziałam, że ta rozmowa nie skończy się dobrze. Czemu kurwa moje obawy zawsze się sprawdzają. Ja się pytam czemu??
-Wybacz Jessi-pocałował ją i wyszedł. Jess upadła na podłogę. Trzymajcie mnie, bo go zaraz zajebie. Jak on mógł tak zostawić Jessi.
-Jess co się stało?-szybko do niej podbiegłam.
-P..powiedział, ż..że m..musi t..to p..przemyśleć. J..jak o..on m..mógł m..mnie z..zostawić? J..jak?
-Będzie dobrze zobaczysz-próbowałam ją pocieszyć ale wiedziałam, że to na marne. W końcu kiedyś przeżyłam to samo. Chłopak mnie zostawił jak dowiedział się, że umieram. Nie ma to jak prawdziwa miłość. A mówił będziemy już na zawsze razem. Srali muchy będzie wiosna.
-N..nic j..już n..nie b..będzie d..dobrze. Ali j..ja c..chcę u..umrzeć
-Nie mów tak. Słyszysz nie mów tak. Niall zaraz wróci i będzie wszystko jak dawniej. Rozumiesz. Nie możesz mnie teraz zostawić. Potrzebuję Cię.
-A..ale s..straciłam b..bliską o..osobę
-Znajdziesz o sto razy lepszego chłopaka
-Ale ja kocham tylko jego-nie wytrzymałam już dużej. Musiałam z nim pogadać. Otwierałam już drzwi, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek
-Dokąd idziesz-był to mój braciszek. Kocham go ale lepiej nie teraz się nie miesza
-Pogadać z Niallem
-Już widzę twoją rozmowę. Najpierw go pobijesz a później będzie kazał mu wrócisz to Jess. Zostajesz w domu. A ja z nim pogadam
-Nie Zayn. A teraz puść mnie
-Nie puszczę Cię
-Kocham Cię, ale muszę to zrobić-walnęłam go w brzuch. Starałam się jak najlżej, bo nie chwaląc się umiem zwykłym uderzeniem w brzuch połamać żebra. Zayn złapał się za brzuch przy czym puścił moją rękę.-Przepraszam-dodałam i wyszłam z domu. Naprawdę nie chciałam tego zrobić ale musiał. Czemu każde moje rozwiązanie musi kończyć się uderzeniem kogoś. Niall siedział na podjeździe.
-Niall możesz mi do kurwy nędzy powiedzieć dlaczego ją zostawiłeś-usiadłam obok niego
-Ja jej nie zostawiłem, tylko muszę wszystko przemyśleć
-A co tu jest do myślenia. Jessi jest chora i musimy ją wspierać a nie uciekać od tego
-Ty nic nie rozumiesz
-To mi to wytłumacz
-Moja ciocia też miała torbiele na jajniku. Musieli wyciąć jej macicę. Tydzień po operacji popełniła samobójstwo
-Dlaczego??
-Bo nie mogła mieć dzieci
-Ale nie w każdym przypadku trzeba usunąć macicę
-A skąd Ty o tym wiesz
-Bo sama miałam torbiele na jajniku. I żyję. Urodziłam An i mogę mieć jeszcze setkę dzieci
-Ale jak jej będą musieli usunąć macice
-Nie będą musieli. Mi też tak mówili. I co?? Mogę jej podać naprawdę dobrego lekarz.
-Ale jednak jak będą musieli
-Czemu Ty masz zawsze czarny scenariusz??
-Ja po prostu nie chcę, żeby Jess się zabiła
-No jak ją zostawisz to napewno
-O czym Ty mówisz??
-Jak wyszedłeś powiedziała mi że nie chce już żyć, bo straciła Ciebie
-Więc jak by się zabiła to ja bym był przyczynom a nie jej choraba
-Właśnie. Więc teraz radzę Ci tam wrócić i ją przeprosić i nigdy więcej nie zostawiać
-Masz rację. Dziękuję Ci
-Dobra wracajmy, bo muszę sprawdzić co z Zaynem
-A co ma być z Zaynem
-Jak wychodziłam to walnęłam go lekko w brzuch, bo nie chciał mnie puścić, bo myślał, że Cię uderzę
-To wracajmy-wstaliśmy i ruszyliśmy w kierunku domu. Gdy weszliśmy wszystkie oczy były skierowane na nas.
-I co cały i zdrowy. Buźki mu nie uszkodziłam
-Alex przepraszam myliłem się. Nie wiem dlaczego myślałem, że go uderzysz..-przerwałam mu
-Nie Zayn to ja przepraszam. Nie powinnam Cię uderzyć. A Nialla miałam uderzyć. A pewnie myślałeś tak bo parę lat temu byłam jak była i jednak gdzieś tam w środku nadal taka jestem
-Nie już nie jesteś. Zmieniłaś się. Kocham Cię-przytuliłam się do niego. W jego i w Harrego ramionach czuję się bezpiecznie
-Jess, bardzo przepraszam, że wyszedłem ale moja ciocia miała to samo co Ty i po operacji popełniła samobójstwo, bo nie mogła mieć dzieci. Przepraszam. Kocham Cię bardzo mocno i nie wyobraża sobie życia bez Ciebie. Wybaczysz mi?
-Wybaczę-Jess wpiła się w jego usta
-A my księżniczko musimy się  już zbierać jeśli chcemy zdążyć na samolot
-Okay-Harry złapał mnie za rękę i zaprowadził na górę. Przebrałam się w to. Po piętnastu minutach byłam już gotowa. Harry czekał na mnie na dole. Walizki były już w samochodzie.
-Miłego pobytu-powiedział Zaza
-Dzięki
-Papa mamusiu. Kocham Cię-wzięłam ją na ręce
-Ja Ciebie też-uściskałam ją. Pożegnałam się z wszystkimi. Poszliśmy do samochodu. Harry otworzył mi drzwi. Po pół godzinie znaleźliśmy się na lotnisku. Harry spytał się gdzie mamy iść. Miała pani pokazała nam drogę. Po jakiś dwudziestu minutach siedziałam już w samolocie. A obok mnie mój ukochany, który zabiera mnie do Paryża

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 43

-Dlaczego mam nie czytać??-Hazz głupkowato się uśmiechnął
-Bo nie
-No ale dlaczego??
-Już Ci powiedziałam: bo nie!
-Ale wiesz, że i tak je przeczytam
-Nie przeczytasz ich, bo Ci zabiorę teczkę
-A kto Ci powiedział, że oddam Ci ją?
-Sama sobie wezmę- próbowałam zabrać mu tą teczkę, ale zaczął uciekać
-Jak mnie złapiesz to ją dostaniesz
-I tak wiesz, że mi nie uciekniesz
Harry biegał po całym domu a ja nie mogłam go dogonić. Muszę przyznać, że dość szybko biega. Ganiałam za nim już dobre dziesięć minut. Dobra teraz pytanie za sto punktów: GDZIE ON JEST?! Szukałam go w każdym pokoju. W końcu postanowiłam pójść po butelkę wody. W drodze do kuchni zauważyłam, że Hazz siedzi w salonie.
-Już się zmęczyłaś?-Hazza zaczął się śmiać
-Ja?! Nigdy!
-Siostra przyznaj w końcu, że Harry jest lepszym biegaczem od Ciebie- do rozmowy wtrącił się Zaza
-No chyba od Ciebie-mój wzrok przykuła otwarta teczka, która leżała na stole- Czytaliście to?!
-Może tak, może nie- zaczął Lou
-Louis, albo odpowiesz na pytanie, albo lepiej się nie odzywaj, bo tak zmasakruję Ci tą Twoją buźkę, że El Cię nie pozna
-Alex co jest?-spytała Wali schodząc z walizką na dół
-Al nie chce, żebyśmy przeczytali teksty jej piosenek-powiedział Liam
-Wydaje mi się, że to nie jedyny powód złego humorku mojej siostry-do rozmowy wtrąciła się Dani
-Jak to?! Co się stało Skarbie-spytał się Harry
-A dajcie Wy mi wszyscy święty spokój-pobiegłam na górę do sypialni. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. Do pokoju wszedł Harry.
-Skarbie co jest?
-Nic. Wyjdź stąd
*Oczami Harry'ego*
Nie poznawałem Alex. Była dla mnie taka oschła.
-Nie wyjdę stąd dopóki mi nie powiesz co jest.
-Już Ci powiedziałam: nic mi nie jest!
-A mi się wydaję, że jednak coś jest na rzeczy
-To źle Ci się wydaje
Nic nie odpowiedziałem tylko podszedłem do niej i ją przytuliłem. A ona wtuliła się we mnie i zaczęła cicho szlochać.
-Skarbie co jest?? Wiesz, że ja Cię zawsze wysłucham
-Chodzi mi o nas wyjazd??
-A co się stało?? Nie chcesz lecieć?
-Chcę, ale...
-Ale??
-Moja córka się odnalazła a ja wyjeżdżam. Wcześniej też tylko mama się nią zajmowała albo dziewczyny
-Kotku będzie dobrze, jak wrócimy będziesz więcej czasu z nią spędzać?
-Dlaczego powiedziałeś będziesz a nie będziemy??
-Bo jak wrócimy to z chłopakami zaczynamy próby do koncertów
-A musisz?
-Chciałbym powiedzieć nie, ale niestety tak. Ale czy na pewno chodzi tylko o nasz wyjazd??
-Nie
-A co jeszcze chodzi??
-O Jess
-A co z nią nie tak??
-No, bo Jess jest chora i boi się, że jak powie o tym Niallowi to on ją rzuci. A ja nie chcę, żeby ona cierpiała, bo nie zasługuje na to
-Przecież Niall jej nie zostawi. Chyba
-Właśnie chyba
-Będzie dobrze. Zobaczysz- pocałowałem ją w czoło
-Możemy zejść na dół, bo chcę ostatnie chwile spędzić z rodzicami za nim wyjadą
-Dobrze chodź

niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 42

Poszłam do pokoju, żeby się spakować. Miałam dylemat co zabrać. Wywaliłam wszystko z szafy na podłogę. Co brałam rzucałam na łóżko. Wyjęłam też walizkę z pod łóżka. W tej chwili do pokoju wchodzi Jess.
-Hej Jess co jest??
-Nic
-Jak to nic, przecież widzę. Wiesz dobrze, że przede mną nic się nie ukryję
-Wiem i to dobrze
-No to mów co się dzieje
-Od dwóch tygodni spóźnia mi się okres. Powiedziałam Niallowi, że może będziemy mieć dzieci, a on się ucieszył. Trzy dni temu byłam u ginekologa i powiedział, że nie jestem w ciąży tylko mam torbiele na jajniku-z oczu Jess poleciały łzy
-Wszystko będzie dobrze skarbie-usiadłam obok niej na łóżku
-A jak nie??
-Nie mów tak. Jak ja mówię, że będzie dobrze to będzie dobrze. Tak czy nie tak??
-Tak-Jess lekko się uśmiechnęła
-Co ja mam powiedzieć Niallowi??
-To co mi??
-A jeśli mnie rzuci
-Ta ja mu przyłożę aż się biedaczek nie pozbiera
-Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie
-Wiem -przytuliłam ją
-Kocham Cię Ali
-Ja Ciebie też
-Co to za wyznania miłośne-powiedział Nialler opierając się drzwi
-Powiedz mu
-Okey. Niall możemy pogadać??
-Jasne
-Niall pamiętaj, że boks ćwiczyłam, więc radzę uważaj co mówisz
-Ali nie strasz go tak
-No dobra. Ale pamiętaj
-Dobrze-Nialler wyszedł z Jess. Mam nadzieję, że jej nie rzuci inaczej chłopak pożałuje tego co powiedział
-A Ty nad czym tak rozmyślasz??- spytał Hazz strasząc mnie
-Możesz mnie tak nie straszyć. Chcesz żebym zawału dostała
-Nie. Nie przeżył bym tego
-No ja mam nadzieję
-Widzę, że piękny bałagan zrobiłaś
-Oj bez przesady. Aż takiego wielkiego bałaganu tu nie zrobiłam
-Nie wcale
-Gdzie jest moja walizka
-Pod łóżkiem
-To weź mi ją wyjmij
-Okey-muszę przyznać, że Harry miał racje lekki bałagan zrobiłam, ale jak chce ze mną skończyć reszte życia to musi się do tego przyzwyczaić.
-Ej to twoje piosenki-z moich rozmyśleń wyrwał mnie ten jego seksowny głos
-Eeee...co??
-Pytałem się czy to twoje piosenki-Harry wskazał niebieską teczkę
-Tak, ale ich nie czytaj, bo są głupie

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo, bardzo przepraszam, że tak długo musieliście czekać na ten rozdział, ale zbliża się koniec roku i trzeba poprawić oceny. Mam nadzieję, że pomimo moje długiej nieobecności i tak rozdział będzie wam się podobam. Obiecuję się poprawić, wiem, że już to mówiłam na tym razem na serio.

czwartek, 5 czerwca 2014

Rozdział 41

-Mamo tort jest przepyszny
- Ale i tak więcej zrobiła An
- Mam najcudowniejszą rodzinę na świecie
- Zaraz mówisz, że najcudowniejszą rodzinę, ale my nie należymy do twojej rodziny-powiedział Lou
- Należycie
- Jak to???-spytał Niall
- Ty, Liam i Louis jesteście dla mnie jak przyrodni bracia. Ellcia i Jess są dla mnie jak przyrodnie siostry
- Serio??-spytał Liam
- Tak
- Jesteś kochana-powiedziała Ellie
- Wiem
- I skromna-dodał mój braciszek
- To też wiem-po torcie obejrzeliśmy moje kompromitujące filmiki z dzieciństwa. Wszyscy się śmiali po za mną
-Byłaś małą, słodką dziewczynką-zaśmiał się Hazz
-Jesteś zabawny
-Też Cię kocham Skarbie-Hazz pocałował mnie krótko
-A ja Ciebie nie-pokazałam mu język
-Ali jakie Ty bajki oglądałaś jak byłaś mała
-Żadne. Oglądałam walki bokserskie
-Żartujesz??
-Nie
-Dobra dziewczyny pora iść się pakować-powiedziała mama do moich kochanych sióstr
-Musicie już wyjeżdżać??-spytałam
-Niestety, też nie chcemy  -odpowiedział mi tata
-A Ty też się musisz zacząć pakować-powiedział Hazza
-Ja, ale po co??
-Nie chcesz lecieć do Paryża to nie. Zayn-nie dałam mu dokończyć
-Nie już lecę się spakować
-Zaczekaj-powiedział mój brat
-Co?? I tak nie dostaniesz tych biletów
-Nie chcę twoich biletów
-No ja mam taką nadzieję
-Mamy dla Ciebie jeszcze jeden prezent-powiedziała Pezza
-Nie ja już mam dosyć prezentów
-Spokojnie ten prezent nas nic nie kosztował-uspokoił mnie mój brat
-Jestem w ciąży-powiedział Pezza. Pisnęłam z radości. Uściskałam najpierw Zayna a później Perrie
-Mamo masz 46 lat a po raz drugi zostaniesz babcią. Cieszysz się??
-Cieszę, cieszę
-A może któraś jeszcze z was jest Wali, Dani??
-A mnie to się nie spytałaś-powiedziała z oburzeniem
-Bo Ty jesteś jeszcze za młoda, to piętnastki Ci trochę brakuje
-Dlaczego do piętnastki??-spytała Wali
-Bo ja miała 15 lat jak zaszłam w ciąże, więc wy też możecie
-Alex nie namawiaj ich do złego-powiedział mój tata
-Tato czy Ty sugerujesz, że moja córka to zła rzecz
-Nie tego nie powiedziałem
-Ale pomyślałeś
-Nie też nie pomyślałem
-Mam taką nadzieję




sobota, 31 maja 2014

Rozdział 40

W kopercie były dwa bilety do Paryża. To jest chyba sen. Lecę do Paryża miasta miłości z moim ukochanym
-To jest sen prawda???
-Nie
-Chcesz zabrać mnie do Paryża
-Tak- rzuciłam się Harremu na szyję
-Dziękuje. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałam tam pojechać
-Wiem
-Wszystkiego najlepszego siostra- Zaza pocałował mnie w policzek i mocno przytulił.
-Przesuń się-Pezz odepchnęła go ode mnie
-Ali wszystkiego najlepszego-życzenia złożyła mi Pezza
-To masz prezent od nas-Zayn podał mi prezent. Otworzyłam go. Była w niej torba Louisa Vuitton'a
-Ona jest piękna. Ale cena też pewnie była piękna
-Nie powiemy Ci-powiedział Zaza
-Al, Al, Al czego możemy Ci życzyć jak Ty już wszystko masz-zaśmiałam się na słowa El.
-Chyba tylko wszystkiego najlepszego-dodał Louis. Elcia podała mi mój prezent. Był to portfel Louisa Vuitton'a
-Ten portfel to do kolekcji z torbą-powiedziała
-Tak-odpowiedział mi Lou
-Siostra wszystkiego najlepszego. My nie jesteśmy takie bogate jak Zayn więc my się złożyłyśmy na twój prezent. Mam nadzieje, że nie na nas nie gniewasz-powiedziała Dani
-Nie, nie gniewam się. I tak nie musiałyście kupować mi prezentu.
-Oj nie marudź-dodała Wali
-Proszę. Mam nadzieję, że będzie Ci się podobał-Soff wręczyła mi pudełko. A w nim był zegarek Calvina Klein'a
-Jest przepiękny. Dziękuję
-Oj Ali, Ali rok temu o tej porze szykowałyśmy się na twoją osiemnastkę. A teraz to już jesteś stara, ale i tak Cię kocham-Jess uściskała mnie mocno
-No dzięki na Ciebie zawsze można liczyć
-Wszystkiego najlepszego Alex-powiedział Nialler po czym dał mi prezent. Gdy go otworzyłam zobaczyła prześliczne buty lacoste
-Dziękuję
-Alex Soph bardzo przeprasza, że nie może być tu i osobiście wręczyć Ci prezentu, ale życzy Ci wszystkiego najlepszego. Zresztą tak jak ja-Liam uściskał mnie i wręczył mi małe pudełeczko. Były w nim kolczyki Coco Chanel
-Są piękne. Dziękuję
-Córciu życzymy Ci wszystkiego co najlepsze, żebyś była szczęśliwa
-Już jestem mamo
-Wiemy-powiedział tata, wyciągając za swoich pleców pudełeczko-proszę skarbie. Otworzyłam je. W środku był złoty łańcuszek z literką "A"
-Nie trzeba było
-Trzeba
-Dziękuję wam wszystkim. Prezenty są piękne. Dziękuję- jedna łza poleciała mi z oczu a za nią druga. Harry szybko wytarł mi łzy swoją ręką.
-Kocham Cię-wyszeptał mi do ucha
-To teraz czas na tort-powiedział mama z wielkim uśmiechem na twarzy. Wyjęła go z lodówki.
-Zamknij oczy i pomyśl życzenie.-powiedział Hazz. Zrobiła to co kazał i po chwili na jednym wdechu zdmuchnęłam wszystkie świeczki. Pokroiłam tort i dałam każdemu
-Kto robił tort??-spytał Zaza
-Mama i An



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że taki krótki i trochę mi  nie wyszedł, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Jutro dodam rozdział na Never Say Never.
Mam nadzieję, że mimo wszystko podobał się wam rozdział

sobota, 24 maja 2014

Rozdział 39

Po jakiś trzydziestu minutach dodarłam do domu. Poszłam do kuchni i wyjęłam butelkę wina. Mimo, że byłam już pijana musiałam się jeszcze napić. Domyślam się, że wyglądałam okropnie. W końcu przez pół godziny płakałam i deszcz na mnie padał. Wypiłam już pół butelki gdy do kuchni wchodzi zaspana Wali.
-Alex co Ty tu robisz??
-Użalam się nad sobą
-Jak to?? Gdzie jest reszta?? Gdzie jest Zayn i czemu nie jesteś z Harrym??-znów wybuchłam płaczem-Ali co się stało??
-W klubie był James z Kendall Jenner i się z nią obściskiwał. Poszłam do Harrego, żeby mu o tym powiedzieć a on mi powiedział, że ten frajer nie będzie jej dotykał. Chciałam go zatrzymać, żeby się z nim nie bił, bo James spierze go na kwaśne jabłko ale on nic. Wyszłam z klubu i czekałam na niego dziesięć minut, ale on nie wyszedł. I na to wychodzi, że ona jest ode mnie ważniejsza.
-Wszystko będzie dobrze
-Nic już nie będzie dobrze
-Dlaczego tak mówisz??
-Jak tu przyjechałam i poznałam Harrego moje życie znów nabrało sensu. Wtedy świat wydawał się taki kolorowy.
-Na pewno jak wróci Harry porozmawiacie i wszystko sobie wyjaśnicie
-Nie chcę z nim rozmawiać. Kiedy wracacie do Bradford??
-Pojutrze a co??
-Zabieram An i jadę z wami
-Ale Ali przez tą dziunię chcesz stracić chłopaka którego kochasz nad życie
-To co ja mam zrobić??
-Porozmawiać z nim- do domu wchodzi cała reszta. Weszli do kuchni, ale jego nie było
-Możecie się zamknąć, bo mi córkę obudzicie.
-Sorry-powiedział Liam
-Gdzie jest Harry??-spytała Wali
-Pojechał...-zaczął Louis ale El walnęła go w brzuch
-Nie wiemy-dokończyła Pezz
-Nie musicie kłamać. Pojechał z Kendall prawda??-nikt nie był w stanie mi odpowiedzieć- mówiłam, że ona jest ważniejsza ode mnie-poczułam ukucie w sercu. Dlaczego on mi to robi?? Przecież powiedział, że jestem najważniejsza. Chciałam powstrzymać płacz ale nie mogłam. Wstałam, żeby iść do pokoju i wypłakać się w poduszkę, ale byłam za słaba, żeby iść na własnych nogach. Zayn podbiegł do mnie i nie pozwolił mi upaść. Przytuliłam się do niego. Wiedziałam, że mogę na niego liczyć. On zawsze był przy mnie.
-Dlaczego on mi to robi?? Przecież powiedział, że jestem całym jego życiem
-Spokojnie. Jestem przy tobie.
-Pomożesz mi pójść do pokoju
-Oczywiście-Zayn zaprowadził mnie na górę. Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Schowałam twarz w ręce i zaczęłam płakać. Zaza usiadł obok mnie i przytuliłam się do niego.
-Potrzebujesz jeszcze czegoś??
-Nie, chciałabym zostać sama  
-Dobrze. W razie czego wiesz gdzie mnie szukać
-Wiem-Zayn pocałował mnie w czoło i wstał-Zayn-zatrzymałam go gdy łapał za klamkę
-No??
-Dziękuję
-Dla Ciebie wszystko-i wyszedł, a ja została sama. Poszłam go szafy i wzięłam jakąś koszulkę do spania i udałam się w stronę łazienki. Gdy do niej weszłam zamknęłam ją na klucz. Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę. Gdy już się umyłam i zmyłam makijaż przeprałam się w koszulkę. Wyszłam z łazienki i usłyszałam krzyki na dole. Zeszłam na dół. A na dole Harry kłócił się z Zaynem
-Co tu się dzieje??
-Alex posłuchaj mnie-Harry złapał mnie za rękę.
-Nie dotykaj mnie. Co ona tu robi??-wskazałam rękę na Kendall
-Alex proszę wysłuchaj mnie.
-Masz pięć minut
-Dziękuję jak wyszłaś miałem iść za tobą ale Kendall zaczęła krzyczeć, żeby James ją zostawił. Więc podbiegłem do niej i zabrałem ją. Co Jamesowi się nie podobało, więc trochę mi to zajęło. Jak wyszedłem widziałem Cię jak odchodzisz chciałem iść za Tobą ale Kendall mi nie pozwoliłam i mnie pocałowała oczywiście ten pocałunek nic dla mnie nie znaczył.
-Harry pozwól ja dokończę. Jak go pocałowałam do mnie od siebie odepchnął i powiedział, że kocha tylko Ciebie. Gdy zobaczyłam jak patrzy na Ciebie mino, że odchodzisz wiedziałam, że nic nie może stanąć między wami. Więc mu powiedziała to co teraz tobie powiem. Parę dni temu zadzwoniła do mnie Gemma i poprosiła o spotkanie. Zgodziłam się. Gdy już się spotkałyśmy poprosiła, żebym udawała dziewczynę Jamesa to wtedy Harry będzie zazdrosny. Ale to wszystko potoczyło się za daleko. James się upił i mnie obmacywać i resztę historii znasz.
-Chwila czyli to wszystko wymyśliła twoja Gemma, żeby nas rozdzielić
-Tak. Kocham Cię najmocniej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Jesteś moim tlenem, moją nadzieją i wszystkim co mam. Kocham Cię-Harry wpił się w moje usta.
-Ja Ciebie też kocham-wyszeptałam między pocałunkami.
-To ja już pójdę i przepraszam za wszystko-i Kendall wyszła
-I tak jej nie lubię-powiedział. Harry się tylko uśmiechnął
-To co wracasz z nami pojutrze do Bradford
-Co??
-Nie ważne. Nie zostaje tu
-No ja mam taką nadzieje.
-Dobra nie wiem jak wy ale ja jestem śpiąca-powiedziałam ziewając
-To idziemy spać-Harry się łobuzersko uśmiechną
-Nawet o tym nie myśl-zaczęłam iść po schodach
-Ale dlaczego??-Harry szedł za mną
-Po pierwsze obydwoje jesteśmy pijani a po drugie jestem padnięta
-No dobra, ale jutro się nie wywiniesz
-A nad tym to pomyślimy-gdy weszliśmy na górę od razu położyłam się na łóżku po chwili Harry położył się obok mnie i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się rano ale nie było Harrego. Zamiast jego znalazłam jakiś liścik. Spojrzałam na zegarek. Była 13:30. W sumie co się dziwić miałam kaca. Głowa to mi po prostu pękała. W końcu przeczytałam liścik który leżał na łóżku.
Zejdź na dół
Harry
No to chłopak się wysilił. Wstałam z łóżka choć wcale mi się nie chciało. Schodziłam po schodach zygzakiem. Poszłam do kuchni po zimną butelkę wody. Gdy tylko do niej weszłam usłyszałam głośne, ale to naprawdę głośne Sto Lat. I wtedy się kapnęłam, że dziś są moje urodziny
-Mamusiu wszystkiego najlepszego-An podbiegła do mnie a ja ją wzięłam na ręce. Po chwili do mnie podchodzi Harry
-Wszystkiego najlepszego kotku-wręczył mi duży bukiet czerwonych róż i namiętnie pocałował.-A oto twój prezent-wręczył mi kopertę gdy już przestaliśmy się całować. Otworzyłam ją. Były w niej....

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chciałabym ogromnie przeprosić wszystkich za to że tak długo musieliście czekać, ale to koniec roku i muszę parę ocen poprawić. Obiecałam wam, że jutro dodał rozdział, ale niestety nie mogę dotrzymać tego słowa, ponieważ muszę się spakować. Mam nadzieję, że wybaczycie mi, ale obiecuje, że jak wrócę z wycieczki to rozdziały będą częściej się pojawiały na obydwu blogach. I też nie wiem czy uda mi się jutro wstawić coś na Never Say Never. Mam ogromną nadzieję, że mi wybaczycie za to wszystko i mam nadzieję, że rozdział wam się podobał
 

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 38

Od razu pobiegłam na górę, żeby się naszykować. Wpadłam do pokoju w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po gdy już otwierałam drzwi to nie potknęłam i zaliczyłam glebę. Gdy już się podniosłam to podeszłam do szafy. Stałam tam dobre piętnaście minut. W końcu znalazłam to czeka szukałam. Wybrałam tą. Dostałam ją od Pezzy na nie pamiętam już nawet na co mi ją dała. Poleciałam do łazienki, żeby wziąć prysznic. Po jakiś pół godzinie wyszłam z łazienki. Wyszłam z łazienki w samy ręczniku.
-Alex skarbie chodź na chwilkę-usłyszałam głos mamy
-Dobrze mamo już idę-zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli w kuchni. Oprócz Pezzy i Elci.
-Alex ale najpierw mogłaś się ubrać-powiedział mój tata
-Mama mnie zawołała to zeszłam. Co się stało???
- Nie. Chciałam się Ciebie spytać czy jesz obiad??
-Nie dziękuję.
-No dobra tylko jak mi wrócicie to nie ma się kszątania po kuchni.
-Mamo powiedz to Niallowi. Nie mi.
-Ej no dzięki
-Proszę. Chodź ze mną.-wyciągnęłam za rękę Harrego.
-Ale on właśnie miał jeść.
-Mamo Harry nie jest głodny, bo jak was nie było to zamówiliśmy pizzę a powiedział tak, żeby nie zrobić Ci przykrości.
-Alex a po co Ci Harry??-spytał Zaza
-Do ubrania się, a co zazdrosny??
-O Ciebie zawsze.
-Chrzań się.
-Też Cię kocham.
-A ja Ciebie nie.-pokazałam mu język. Gdy weszliśmy do pokoju. Harry złapał mnie w pasie i namiętni pocałował.
-Doszedłem do wniosku, że jak na razie nie jest nam pisane przespać się ze sobą.
-No nie.
-Ale to już nie długo się zmieni.
-Co masz na myśli??
-Nie ważne.-Harry pocałował mnie krótko.Wzięłam sukienkę i zaczęłam się przebierać. Harry usiadł na łóżku i nie mógł oderwać ode mnie oczu.
-Co??
-Nic
-To czemu tak się na mnie patrzysz??
-Bo jesteś piękna-uśmiechnęłam się. Gdy już się przebrałam to usiadłam Harremu na kolanach.
-O czym teraz myślisz??-spytałam
-Zastanawiam się jak tak cudowna dziewczyna jak Ty chcę być ze mną.
-Głupi jesteś.
-Dlaczego??
-Bo myślisz nad głupotami
-Dobra teraz ja się przebiorę
-Musisz?
-Muszę a co??
-Bo mi tak wygodnie.
-Trudno-wstałam z kolan Harrego i usiadłam na łóżku a Harry zaczął się przebierać. Jak on ma klatę. Jakim on jest ciachem. Po prostu awwwwwwwwww.
-Idziemy??-z moich rozmyśleń wyrwał mnie jego seksowny zachrypnięty głos.
-Yyy...Tak-zeszliśmy na dół. Wszyscy już na nas czekali. Pezza była ubrana w małą czarną, a El w sukienkę niby blady róż, niby łososiowy . A Jess była ubrana w sukienkę srebną z cekinami.
-Wow Alex wyglądasz po prostu bosko-powiedział Lou
-Dziękuję.
-Harry masz bardzo ważną misję-powiedział mój tata.
-Jaką??
-Musisz się opiekować moją córką, żeby nic się jej nie stało.
-Dobrze. Nie spuszczę z niej oka.
-Do łazienki też będzie ze mną wchodził??
-Tak
-Lepiej nie, bo różne rzeczy młodzi robią w łazience.
-Ma pan racje-wyszliśmy z domu i poszliśmy do samochodu. Po dwudziestu minutach dojechaliśmy do klubu. Zamówiliśmy coś do picia. Ja jak zwykle wybrałam Black Cat. Gdy wypiłam swojego drinka wyciągnęłam Harrego na parkiet. Po chwili reszta do nas dołączyła. Bawiliśmy się w najlepsze. Po jakiś dwóch i pół godzinie wszyscy byliśmy nieźle upici. Ale nadal piliśmy i tańczyliśmy. Można powiedzieć, że to jest najlepsza impreza świata. Zaschło mi w gardle, więc postanowiłam iść do baru. Udała się w stronę baru. Gdy już do niego doszła nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Dam siedział James i obściskiwał się z Kendall Jenner. Od razu poszłam do Harrego, żeby mu o tym powiedzieć.
- Harry przy barze siedzi James i obściskuje się z Kendall Jenner
- Że co??
- Co się stało- spytał mój brat
- Ten frajer nie będzie jej dotykał
- Harry nie bij się z nim, bo i tak nie wygrasz
- Dlaczego tak sądzisz
- Po pierwsze on od piątego roku życia trenuje boks i jest zdecydowanie ode mnie lepszy a po drugie to jest jego klub i wszyscy będą po jego stronie.
- To co mam zrobić. Patrzeć i czekać żeby zrobił jej to samo co tobie
- Rób co chcesz a wiedzy, że to nie ja będę Cię zbierać ze ściany. Cześć- wyszłam. Jeżeli mu na mnie zależy to wyjdzie za mną. Jak nie to woli ją ode mnie. Stałam przed klubem dobre dziesieć minut. Nie poszedł za mną. Zostało mi iść do domu. Deszcz zaczął  padać. Dobrze przynajmniej nie będzie widać moich łez