sobota, 3 maja 2014

Rozdział 35

-Niall mieliśmy iść dziś do klubu ale chyba teraz nie pójdziemy. Sorry stary-powiedział Zaza. Do ogrodu przyszła mama i dziewczyny
-No chyba Cię coś poje..-ugryzłam się w język gdy zobaczyłam, że An jest z nami w ogrodzie. Nie chcę żeby słyszała jak jej mama przeklina- pogięło. Ja się dzisiaj muszę upić. Przepraszam mamo, ale ja naprawdę muszę się dzisiaj upić.
-Wiem córciu. I wcale nie jestem na Ciebie zła. Idźcie i oblejcie urodziny Nialla. A tak w ogóle to wszystkiego najlepszego Niall- mama uściskała Nialla
-Dziękuję Pani Malik i jest mi przykro z powodu Pani męża.
-To co dziś wieczorem do Monster i nie wiem jak wy ale ja się upiję jak świnia.
-Alex obiecałaś mi coś-a ten znowu swoje. Boże czemu Zayn wpierdziele się w moje życie.
-Co ja Ci znowu obiecałam, bo nie wiem o czym dokładnie mówisz, bo trochę Ci obiecałam.
-Obiecałaś mi, że już nigdy nie będziesz topić łez w alkoholu.-czy on w końcu może przymknąć tą swoją piękną buzię, bo zaczyna mnie już denerwować.
-Zayn odczep się ode mnie i daj mi święty spokój.-odwróciłam się napięciem i ruszyłam w stronę pokoju.
-Nie odwracaj się jak do Ciebie mówię-zaraz naprawdę mu przyłożę. Trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na łóżko. Co ja wyczyniam. On chcę dla mnie jak najlepiej nie chcę żebym znowu niszczyła sobie życie a ja mam to w dupie. Znowu staję się taka jaka byłam. Łzy same leciały mi z oczu. Obiecałam mu że już nigdy nie będę topić łez w alkoholu ale co ja mam zrobić. Tata może umrzeć a ja sobie tego nie daruję. An to najcudowniejsza dziewczynka na świecie ale ma najgorszą matkę. Czy ktoś mi powie co ja takiego złego zrobiłam?? Dlaczego wszystko co najgorsze spotyka właśnie mnie. Ja się kurwa pytam dlaczego. Nie daję już rady. Najchętniej wzięłabym tabletki nasenne i zasnęła powoli. Tylko nie mogę tego zrobić ani rodzicom, ani Zazie, ani An, ani Harremu.
*Oczami Harrego*
-Zayn. Nie naciskaj tak na nią. Wiesz, że dla niej to jest trudne.-Pani Malik upomniała Zayna.
-A dla nas nie jest.
-Zayn. Ale wiesz, że Alex nie darowałaby sobie jakby komuś z nas by się coś stało-powiedziała Dani.
-W sumie racja, ale co będzie jak  znowu zniszczy sobie życie
-Nie zniszczy, bo my na to nie pozwolimy. 
-No dobra, ale
-Zayn zamknij się w końcu bo zaraz zwariuje z tym twoim ale-powiedziała Pezza
-Dobrze już się zamykam
-Pójdę z nią porozmawiać-zaproponowałem. Wszyscy pokiwali głową
-Tatusiu, tatusiu. Powiedz mamusi, że bardzo ją kocham i nie chcę, żeby była smutna-powiedziała An słodko się do mnie uśmiechając. Ja też nie chcę żeby była smutna pomyślałem
-Dobrze powiem. A teraz pobaw się z wujkiem Niallem.-An pokiwała tylko głową i pobiegła do Nialla. Ja poszedłem na górę. Zapukałem ale nie dostałem odpowiedzi. Wszedłem do środka. Alex siedziała na podłodze oparta plecami o łóżko. W ręku trzymała żyletkę.
-Alex co Ty robisz?-podbiegłem do niej i wyrwałem jej żyletkę i rzuciłem ją gdzieś
-Nie wiem-powiedziała mi prze łzy. Na szczęście nic sobie nie zrobiła. Przytuliłem ją z całej siły. Al wtuliła się w mój tors. Przez dłuższy czas żadne z nas nic nie mówiło.-Hazz j..ja przepraszam nie wiedziałam co robię.
-Już dobrze jestem przy Tobie. 
-Dziękuję Ci za to, że jesteś. 
-Zawszę będę. 
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też. Tylko obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz.
-Obiecuję
-Dlaczego chciałaś to zrobić??
-Nie wiem.
-Ulgę by Ci to przyniosło?? Bo nie rozumiem.
-Nie wiem nie myślałam
-A co z An. Co z twoim rodzeństwem, rodzicami. A co ze mną??
-Harry już Ci powiedział, że nie myślałam.
-Przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło. 
-Nie to ja przepraszam. Nie powinnam nawet o tym myśleć.
-Już będzie dobrze. Mam Ci przekazać od An, że bardzo Cię kocha i nie chcę, żebyś była smutna. Ja też nie chcę, żebyś była smutna.
-Mam najwspanialszą córkę na świecie
-To prawda.-Harry wpił się w moje usta. 
-Muszę zadzwonić. 
-Gdzie??
-Do Messiego.
-No racja.
*Oczami Alex*
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Messiego.
-Hallo??-usłyszałam zaspany głos Messiego
-Obudziłam Cię??
-Nie-jak zwykle kłamie 
-Nie oszukuj
-Nie oszukuje. Co tam u Ciebie
-A dobrze. Mam do Ciebie sprawę.
-No co tam??
-Mój kolega ma dziś urodziny i jest waszym kibicem. 
-I co związku z tym??
-Czy udało by się załatwić bilety na mecz i wejściówki do szatni??
-Na kiedy??

-Na dziś
-Nie mam mowy co najwyżej na jutro
-No dobra. Masz mój adres??
-Nie

-Baker Street 4/5
-Dobra najpóźniej jutro po  południu powinnaś już je mieć
-Dziękuję
Rozłączyłam się i przypomniałam sobie, że miałam zadzwonić do Leona.
-I co??-spytał Hazz
-Najpóźniej jutro po południu powinny być
-To dobrze. Co robisz??
-Muszę gdzieś jeszcze zadzwonić
-Gdzie??
-Do Leona
-Do kogo??
-Nie znasz-wybrałam numer Leona
-Hallo??
-Cześć Leon, Alex z tej strony
-Alex! Cześć, co u Ciebie??
-A wszystko po staremu a u Ciebie??
-Leci jakoś. Słuchaj mam do Ciebie pewną sprawę
-Nawijaj
-Mój kolega jedzie niedługo na Costa Brava z narzeczoną i ma zamiar się jej oświadczyć. A moja prośba polega na tym, czy byś mógł razem z tatą przygotować dla nich kolację przy zachodzie słońca na plaży??
-Okey. A kiedy jadą??
-Tego dokładnie nie wiem. Ale mogę wysłać Ci jego numer smsem. 
-Dobra
-Dziękuję jesteś kochany
-Wiem
-Dobra muszę już kończyć.
-Dobra mam nadzieje, że niedługo się zdzwonimy
-Ja też mam taką nadzieję.
-Cześć Al
-Papa
-Kto się komu oświadcza??-spytam Harry z lekkim zdziwieniem
-A czy to ważne
-Tak
-To się nie dowiesz-do pokoju wbiegała An.
-Mamusiu już nie jesteś smutna??
-Nie już nie jestem smutna
-To dobrze-An pocałowała mnie w policzek 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Na początek chciałambym podziękować z całego serca  Joasi, Lilce, Zuzanie i Zaczarowanej 1D za wszystkie komentarze.
A w szczególności Lilce, bo jako pierwsza skomentowała mojego bloga. 
 Jest mi smutno, bo pod każdym rozdziałem jest około 50 wyświetleń a najwięcej 4 komentarze.
A komentarze są dla mnie motywacją. 
Związku z tym 5 komentarzy = następny rozdział
Dacie radę?! 

4 komentarze:

  1. Jedno wielkie WOW!!!!! Robi się coraz ciekawiej:) Ale ja zazdroszcze Niall'owi;) Ale z niego szczęściarz:)))) Z niecierpliwością czekam na nn:)
    Już nie mogę doczekać się wyjazdu Lou i El. Ahhhh jakie to będzie romantyczne.
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie masz za co dziękować. Nie mogłam nie skomentować tak dobrego bloga. To, co piszesz bardzo mi się podoba. Bardzo lubię przeżywać kolejne perypetie z Alex, Harrym i resztą:D Twoje opowiadanie uzależnia jak narkotyki. Chcesz coraz więcej i więcej. A co do rozdziału to napiszę tylko: SUPER!
    Całuję Lilka;**********

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle rozdział super!
    Nie mogę sie doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla Ciebie moja kochana wszystko! Dziewczyno masz mega talent!:D Kończąc rozdział płaczę jak beksa, że to już koniec i nie mogę doczekać się następnego:)

    OdpowiedzUsuń