sobota, 31 maja 2014

Rozdział 40

W kopercie były dwa bilety do Paryża. To jest chyba sen. Lecę do Paryża miasta miłości z moim ukochanym
-To jest sen prawda???
-Nie
-Chcesz zabrać mnie do Paryża
-Tak- rzuciłam się Harremu na szyję
-Dziękuje. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałam tam pojechać
-Wiem
-Wszystkiego najlepszego siostra- Zaza pocałował mnie w policzek i mocno przytulił.
-Przesuń się-Pezz odepchnęła go ode mnie
-Ali wszystkiego najlepszego-życzenia złożyła mi Pezza
-To masz prezent od nas-Zayn podał mi prezent. Otworzyłam go. Była w niej torba Louisa Vuitton'a
-Ona jest piękna. Ale cena też pewnie była piękna
-Nie powiemy Ci-powiedział Zaza
-Al, Al, Al czego możemy Ci życzyć jak Ty już wszystko masz-zaśmiałam się na słowa El.
-Chyba tylko wszystkiego najlepszego-dodał Louis. Elcia podała mi mój prezent. Był to portfel Louisa Vuitton'a
-Ten portfel to do kolekcji z torbą-powiedziała
-Tak-odpowiedział mi Lou
-Siostra wszystkiego najlepszego. My nie jesteśmy takie bogate jak Zayn więc my się złożyłyśmy na twój prezent. Mam nadzieje, że nie na nas nie gniewasz-powiedziała Dani
-Nie, nie gniewam się. I tak nie musiałyście kupować mi prezentu.
-Oj nie marudź-dodała Wali
-Proszę. Mam nadzieję, że będzie Ci się podobał-Soff wręczyła mi pudełko. A w nim był zegarek Calvina Klein'a
-Jest przepiękny. Dziękuję
-Oj Ali, Ali rok temu o tej porze szykowałyśmy się na twoją osiemnastkę. A teraz to już jesteś stara, ale i tak Cię kocham-Jess uściskała mnie mocno
-No dzięki na Ciebie zawsze można liczyć
-Wszystkiego najlepszego Alex-powiedział Nialler po czym dał mi prezent. Gdy go otworzyłam zobaczyła prześliczne buty lacoste
-Dziękuję
-Alex Soph bardzo przeprasza, że nie może być tu i osobiście wręczyć Ci prezentu, ale życzy Ci wszystkiego najlepszego. Zresztą tak jak ja-Liam uściskał mnie i wręczył mi małe pudełeczko. Były w nim kolczyki Coco Chanel
-Są piękne. Dziękuję
-Córciu życzymy Ci wszystkiego co najlepsze, żebyś była szczęśliwa
-Już jestem mamo
-Wiemy-powiedział tata, wyciągając za swoich pleców pudełeczko-proszę skarbie. Otworzyłam je. W środku był złoty łańcuszek z literką "A"
-Nie trzeba było
-Trzeba
-Dziękuję wam wszystkim. Prezenty są piękne. Dziękuję- jedna łza poleciała mi z oczu a za nią druga. Harry szybko wytarł mi łzy swoją ręką.
-Kocham Cię-wyszeptał mi do ucha
-To teraz czas na tort-powiedział mama z wielkim uśmiechem na twarzy. Wyjęła go z lodówki.
-Zamknij oczy i pomyśl życzenie.-powiedział Hazz. Zrobiła to co kazał i po chwili na jednym wdechu zdmuchnęłam wszystkie świeczki. Pokroiłam tort i dałam każdemu
-Kto robił tort??-spytał Zaza
-Mama i An



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że taki krótki i trochę mi  nie wyszedł, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Jutro dodam rozdział na Never Say Never.
Mam nadzieję, że mimo wszystko podobał się wam rozdział

3 komentarze:

  1. Mi tam sie podobał;)
    przepjekne prezenty z wyższych pułek,
    też takie chce:)
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super! Nie mogę doczekać się wizyty Al i Hazzy w Paryżu.
    A czy doczekam się w końcu rodziału o Lou i El?:)
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co po raz pierwszy cieszę się, że miałam szlaban. Dzięki moim rodzicom mogłam dłużej upajać się Twoją twórczością. Rozdziały super! Nie mogę doczekać się następnych!

    OdpowiedzUsuń