Na początku oznajmiam, że ten rozdział będzie zawierał sceny 18+. Osoby, które nie skończyły 18 roku życia czytają na własną odpowiedzialność. Życzę miłego czytania
*Oczami Perrie*
-Czy on ją bił?-spytał Zayn
-Zayn tylko się nie denerwuj-próbowałam go jakoś uspokoić
-Wiedziałaś-pokiwałam tylko głową
-Trzeba zadzwonić na policję-powiedział Liam
-Nie najpierw trzeba ustalić gdzie on ją zabrał-powiedziała El
-Ty też wiedziałaś-spytał ją Louis
-Tak
-Czemu mi nic nie powiedziałyście?-spytał Zayn. Dziwnie się czułam nie mówiąc mu o tym, ale zrobiłam to dla jego dobra.
-Alex nie chciała Ci mówić po tym co ostatnio zrobił-powiedziała Jess
-A co zrobił? Jeśli mogę wiedzieć?
-Pobił ją i chciał zgwałcić, ale mu uciekła i miała po drodze poważny wypadek.
-Czemu nie chciała żebym się dowiedział.
-Bo poszedł byś do niego. A on by Cię nieźle urządził. To jest niebezpieczny człowiek.
-A co takiego robi?
-Bije dziewczyny, dilerka i nie jednego człowieka zabił.
-I moja siostra jest tam z nim.
-Zayn zamknij się. I pozwól nam myśleć gdzie on mógł ją zabrać.-ja też się denerwuje, ale teraz chyba nie będzie tego roztrząsał, że mu Alex nie powiedziała. Jess z El szukały czegoś w necie, Zayn krążył po salonie i nie mógł usiedzieć w miejscu. Harry tak dziwniej się zachowywał nic nie mówił. Widziałam, że najchętniej rozpłakałby się. Przez przypadek potrącił szklankę zbiła się.
-Przepraszam-tylko tyle powiedział i poszedł do siebie.
-Pójdę z nim pogadać-powiedziałam i poszłam za nim na górę. Doszłam do jego pokoju i zapukałam. Nie odpowiedział mi. Uchyliłam trochę drzwi
-Mogę?-spytałam
-Tak-odpowiedział mi cichutkim głosem
-Harry, co jest?
-To moja wina
-Ale co twoja wina?
-Że ten James ją porwał
-Dlaczego?
-Bo się z nią pokłóciłem i ona wybiegła. Zresztą widziałaś. Gdybym tak nie zareagował na to co mi powiedziała nie było by tego wszystkiego.
-A o co się pokłóciliście?
-Bo powiedziała mi cała prawdę o sobie i ja nic nie powiedziałam.
-Harry wszystko będzie w porządku.
-Obiecałem jej, że nie pozwolę jej skrzywdzić
-I dotrzymasz słowa
-Niby jak?
-Jak ją znajdziemy to będziecie mogli być już na wielki?
-Co?
-A i nie przejmuj się jak Al powiedziała, że nie ma chłopaka, bo robiła to dla twojego dobra.
-O czym Ty mówisz?
-Myślisz, że ślepa jestem. Przecież widziałam. Jak zaciągnąłeś ją do łazienki po gali. I dzisiaj wszedłeś do niej i przez dłuższy czas stamtąd nie wychodziliście. Jesteście razem prawda?
-Tak. Ale nie mów Zaynowi.
-Nawet nie mam takiego zamiaru. Wiesz jakby zareagował teraz.
-Nie i wole się nie przekonać
-Masz racje
-Pezz, Pezz, Pezz-El wołała mnie
-Co jest?
-Pamiętasz ja Al mówiła nam, że James ma siostrę
-No tak, i co z tego powodu?
-Mamy na nią namiary. Może ona nam powie gdzie może być Al.
-Okey to jedziemy.
-A i jeszcze jedno Paul dzwonił do Louisa i macie jechać do studnia.
-Teraz-Harry spytał ze zdziwieniem
-Tak teraz
-Dobra już idę. Dzięki Pezz za rozmowę.
-Nie ma za co-Harry wyszedł usłyszeliśmy jak chłopaki zamykają drzwi za sobą.
-To co jedziemy do tej siostry Jamesa?-Jess weszła do pokoju Hazzy
-Tak-odpowiedziałam razem z El. Wyszłyśmy z domu i udałyśmy się z stroną garażu. Wzięłyśmy, któryś z samochodów Zayna. Ruszyłyśmy. Po półgodzinie znalazłyśmy dom jego siostry. Zapukałyśmy. Otworzyła nam starsza pani.
-Dzień dobry czy tu mieszaka Diana Diamond.?
-Tak
-A czy jest może w domu?
-Tak córka jest. A kim panie są?
-Ja jestem Perrie Edwards, to jest Eleanor Calder i Jessica Valentine. Jesteś koleżankami pani syna.
-Jamesa
-Tak. Możemy wejść
-Oczywiście proszę-James ma tak miłą mamę szkoda że sam taki nie jest
-Mamo, kto przyszedł?
-Koleżanki Jamesa. Napijecie się czegoś?
-Ja poproszę wodę-powiedziałam
-Ja też
-To ja też-ze schodów zeszła młoda dziewczyna w ciąż. Chyba siostra Jamesa.
-To jest moja córka
-Diana
-Perrie-podała mi dłoń
-Eleanor
-Jessica
-Co was tu sprowadza?-spytała nas mama James
-To taka niezręczna sytuacja-powiedział El
-Co mój braciszek znowu narozrabiał
-On spotykał się kiedyś z moją bratową. Było wszystko cacy to czasu kiedy pani syna zaczął ją bić. Alex nie potrafiła mu się sprzeciwić, bo dostawała mocniej. Pewnego dnia chciał ją zgwałcić, ale ona chciała uciec i on ją złapał i brutalnie pobił. Na szczęście nie zgwałcił jej, bo mu uciekła, a po drodze miała bardzo poważny wypadek. Przeżyła operacje i złożyła zeznania na pani syna. Niedawno zadzwonił do niej i ją straszył więc Alex podała mu adres domu w którym mieszkamy. Dziś pokłóciła się z naszym kolegą i wybiegła z domu. I już nie wróciła. Najpierw napisała smsa, że nic jej nie jest. A później zadzwoniła do Jess i było słychać jak pani syn jej grozi, że jak wywinie jakiś numer to ją pobije. I że tego smsa wysłała, bo on jej kazał. I słychać było jak ją uderzył.
-Boże. Bardzo nam przykro za Jamesa i oczywiście pomożemy wam odnaleźć waszą koleżankę. Prawda mamo?
-Tak.
-Właśnie dlatego tu przyjechałyśmy może panie wiedzą gdzie James mógł ją wywieść.
-Nie mam pojęcia gdzie James mógł ją zabrać-powiedziała pani Diamond.
-Aha. Tu jest moja wizytówka. Jak by James się odezwał, albo coś by się panią przypomniało proszę dzwonić. -podałam wizytówkę Dianie
-Dobrze.-Wyszłyśmy nic się nie dowiedziałyśmy. Dochodziłyśmy już do samochodu, gdy z domu wychodzi Diana.
-Zaczekajcie. Nie chciałam mówić przy mamie, bo na pewno zszokowało ją co usłyszała. Ale James ma klub.
-Jaki?
-Monster
-Dziękujemy. Jak by Ci się jeszcze coś przypomniało to proszę zadzwoń.
-Obiecuję. -Ruszyłyśmy do klubu Monster, oby był tam James. Po piętnastu minutach dojechałyśmy do klubu. Niestety zamknięty. Pojechałyśmy do domu
*Oczami Alex*
James zabrał mnie do jakiego lasu, gdy wysiadła z samochodu zrobiło mi się ciemno przed oczami. Obudziłam się po jakimś czasie w piwnicy przywiązana do łóżka. Szarpałam się, ale to nic nie pomagało.
-Witaj kochanie.
-Wypuść mnie
-Nie ma mowy skarbie.
-Nie jestem twoim skarbem.
-Jesteś
-Nie jestem-James podszedł do mnie i zaczął całować jak zwykle nawet to robił brutalnie. Włożył mi ręce pod bluzkę. Zsuwał się coraz niżej i niżej aż doszedł do moich spodni. Rozpiął je i zsunął na ziemię, później zdjął moje majtki i swoje spodnie.
-Muszę dokończyć to czego nie dokończyłem-szepną mi do ucha. Nagle zadzwonił mu telefon. Bardzo się zdenerwował. Odebrał i wyszedł. Nie wrócił już. Nie było go parę dni. W końcu ktoś przyszedł myślałam, że to on, ale się pomyliłam było to jego przyjaciel. Tak ten który dostał wazonem po głowie.
-Przyszedłeś tu zamiast niego.
-Nie-gdy to powiedział zdziwiłam się
-To po co tu przyszedłeś?
-Żeby Ci pomóc-gdy to powiedział do piwnicy wszedł James i chyba słyszał to co powiedział, bo się na niego rzucił z pięściami. Kazał go wyprowadzić i moje szanse na wydostanie się stąd zniknęły.
-Teraz nic nam nie przeszkodzi.-znowu mnie rozebrał tym razem na serio mówił, że nic mam nie przeszkodzi. Rozebrał mnie a później zdjął swoje spodnie. Poczułam jak wbija się we mnie. Okropny ból opanował mnie. Chciałam krzyczeć, wrzeszczeć z bólu. Ale jedyne co mogłam robić to płakać. Poruszał się we mnie gwałtownie i mocno. Słyszałam jego zadowolone jęki a mnie bolało coraz bardziej. Po kilku jego ruchach poczułam jak wypuszcza we mnie swoje "soki". Wyszedł ze mnie, wstał z łóżka i zapiął spodnie. Nie mogłam krzyczeć choć bardzo chciałam.
Odwiedzał mnie tak codziennie. Nie wiem ile tam byłam. Dzień, dwa może tydzień albo miesiąc. Straciłam już nadzieję, że ktoś mnie uwolni.
Jaki ten James jest okropny!!!!! Mam nadzieję, że szybko uwolnią naszą Alex i Harry będzie mógłbyć ze swoją lubą.
OdpowiedzUsuńCałuje Lilka;***********
Kolejny raz siędzę i ryczę. Biedna Al... Dlaczego ją tyle nieszczęść spotyka?! Ja się pytam dlaczego?!!!! Oby jak najszybciej ją znaleźli i w końcu dziewczyna mogła żyć sobie spokojnie przy boku, kogogoś kto ją kocha i prawdziwych przyjaciół.
OdpowiedzUsuńCzekam na nn
Joasia
Po prostu brak mi słów. Nienawidzę takich ludzi jak James. Jak on mógł ją zgwałcić?? Proszę o next i mam nadzieję, że w następnym rozdziale Alex zostanie uwolniona od tego zboczeńca.
OdpowiedzUsuń