*Oczami Niall*
-Coś się stało skarbie?? I o co chodziło Alex??
-Chodzi o to, że...
-Że?? Jess powiedz mi o co chodzi, bo zaczynam się niepokoić
-Powiem Ci, ale obiecaj, że mnie nie zostawisz
-Zdradziłaś mnie?
-Nie, nie zdradziłam Cię. W ogóle skąd takie głupoty przychodzą Ci do głowy
-Nie wiem. Przepraszam. Taka była moja pierwsza myśl. To o co chodzi
-Ale obiecujesz?
-Obiecuje
-Pamiętasz jak mówiłam Ci, że może będziemy mieli dziecko
-Pamiętam. I to o to chodzi?? Jesteś w ciąży?? O to ta...-przerwała mi
-Nie Niall nie jestem w ciąży-na jej policzkach pojawiły się łzy
-Jessi co powiesz mi w końcu co się stało
-Jestem chora Niall
-Jak to chora?? Ale co Ci jest??
-Może być tak, że nie będziemy mogli mieć dzieci
-Jessi o czym Ty mówisz??
-Mam...
-Co masz??
-Mam torbiele na jajniku-w tej chwili mnie zamurowało mnie. Moja ciocia miała to samo. Pamiętam to jakby to było wczoraj. Musieli jej usunąć macice i nie mogła mieć dzieci. Po jakimś tygodni popełniła samobójstwo. Nie chce żeby Jess przeszła przez to sama, ale może będzie jednak lepiej jej beze mnie. Sam już nie wiem-Niall czemu nic nie mówisz?? Proszę Cie powiedz coś-była cała zapłakana
-Przepraszam Jess ale muszę to wszystko przemyśleć
-Ale obiecałeś
-Wiem. Przepraszam
*Oczami Alex*
Zeszliśmy na dół. Rodzice siedzieli na kapanie a walizki stały przy drzwiach. Gdy spojrzałam na walizki chciało mi się płakać.
-Ali nie płacz. Nie długo się zobaczymy.-Saff mnie przytuliła
-Wiem
-Mam nadzieję, że za nie długo to Ty nie długo do nas przyjedziesz-powiedziała mama
-Przyjadę ale nie sama, bo wiesz, że mogę gdzieś się zapodziać
-Masz rację
-No pora się zbierać-powiedział tata. Miałam nadzieję, że nie usłyszę tych słów. Łzy napłynęły mi do oczu.
-Oj przestań płakać, bo zaraz się popłaczę-powiedziała Wali
-To będziemy obie ryczeć-odpowiedziałam jej. Przytuliłam ją
-Uśmiechnij się lecisz dziś do Paryża-teraz Dani mnie przytuliła
-Postaram się
-Papa siostrzyczko-uściskała mnie Soff
-Papa
-Córcia będzie dobrze. A Ty Harry opiekuj się nią-powiedział mój tata
-Dobrze-Harry się lekko uśmiechnął. Przytuliłam się do taty. Spojrzałam na mamę ona też płakała. Podeszłam do niej i ją przytuliłam
-Już wiem po kim mam częste rozklejanie się-powiedziałam. Mama się uśmiechnęła
-Przyjedziesz do nas niedługo razem z An
-Przyjadę
-Zabierz też swojego brata
-Dobrze
-Kocham Cię córeczko-mama ucałowała mój policzek
-Ja Ciebie też mamusiu-i rodzice poszli. Co ja bez nich zrobię
-Oj Ali, Ali-zaczął Zayn
-Co ja znowu zrobiłam-wytarłam łzy
-Nic siostrzyczko. Wiesz, że Cię mocno kocham
-Wiem-pocałowałam go w policzek-Gdzie jest An?-zdenerwowałam się
-Spokojnie w ogrodzie bawi się z Louisem-uspokoił mnie Zaza. Kamień spadł mi z serca.
-Niall proszę zaczekaj. Nie zostawiaj mnie. Proszę. Niall-usłyszałam krzyki Jess. Wiedziałam, że ta rozmowa nie skończy się dobrze. Czemu kurwa moje obawy zawsze się sprawdzają. Ja się pytam czemu??
-Wybacz Jessi-pocałował ją i wyszedł. Jess upadła na podłogę. Trzymajcie mnie, bo go zaraz zajebie. Jak on mógł tak zostawić Jessi.
-Jess co się stało?-szybko do niej podbiegłam.
-P..powiedział, ż..że m..musi t..to p..przemyśleć. J..jak o..on m..mógł m..mnie z..zostawić? J..jak?
-Będzie dobrze zobaczysz-próbowałam ją pocieszyć ale wiedziałam, że to na marne. W końcu kiedyś przeżyłam to samo. Chłopak mnie zostawił jak dowiedział się, że umieram. Nie ma to jak prawdziwa miłość. A mówił będziemy już na zawsze razem. Srali muchy będzie wiosna.
-N..nic j..już n..nie b..będzie d..dobrze. Ali j..ja c..chcę u..umrzeć
-Nie mów tak. Słyszysz nie mów tak. Niall zaraz wróci i będzie wszystko jak dawniej. Rozumiesz. Nie możesz mnie teraz zostawić. Potrzebuję Cię.
-A..ale s..straciłam b..bliską o..osobę
-Znajdziesz o sto razy lepszego chłopaka
-Ale ja kocham tylko jego-nie wytrzymałam już dużej. Musiałam z nim pogadać. Otwierałam już drzwi, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek
-Dokąd idziesz-był to mój braciszek. Kocham go ale lepiej nie teraz się nie miesza
-Pogadać z Niallem
-Już widzę twoją rozmowę. Najpierw go pobijesz a później będzie kazał mu wrócisz to Jess. Zostajesz w domu. A ja z nim pogadam
-Nie Zayn. A teraz puść mnie
-Nie puszczę Cię
-Kocham Cię, ale muszę to zrobić-walnęłam go w brzuch. Starałam się jak najlżej, bo nie chwaląc się umiem zwykłym uderzeniem w brzuch połamać żebra. Zayn złapał się za brzuch przy czym puścił moją rękę.-Przepraszam-dodałam i wyszłam z domu. Naprawdę nie chciałam tego zrobić ale musiał. Czemu każde moje rozwiązanie musi kończyć się uderzeniem kogoś. Niall siedział na podjeździe.
-Niall możesz mi do kurwy nędzy powiedzieć dlaczego ją zostawiłeś-usiadłam obok niego
-Ja jej nie zostawiłem, tylko muszę wszystko przemyśleć
-A co tu jest do myślenia. Jessi jest chora i musimy ją wspierać a nie uciekać od tego
-Ty nic nie rozumiesz
-To mi to wytłumacz
-Moja ciocia też miała torbiele na jajniku. Musieli wyciąć jej macicę. Tydzień po operacji popełniła samobójstwo
-Dlaczego??
-Bo nie mogła mieć dzieci
-Ale nie w każdym przypadku trzeba usunąć macicę
-A skąd Ty o tym wiesz
-Bo sama miałam torbiele na jajniku. I żyję. Urodziłam An i mogę mieć jeszcze setkę dzieci
-Ale jak jej będą musieli usunąć macice
-Nie będą musieli. Mi też tak mówili. I co?? Mogę jej podać naprawdę dobrego lekarz.
-Ale jednak jak będą musieli
-Czemu Ty masz zawsze czarny scenariusz??
-Ja po prostu nie chcę, żeby Jess się zabiła
-No jak ją zostawisz to napewno
-O czym Ty mówisz??
-Jak wyszedłeś powiedziała mi że nie chce już żyć, bo straciła Ciebie
-Więc jak by się zabiła to ja bym był przyczynom a nie jej choraba
-Właśnie. Więc teraz radzę Ci tam wrócić i ją przeprosić i nigdy więcej nie zostawiać
-Masz rację. Dziękuję Ci
-Dobra wracajmy, bo muszę sprawdzić co z Zaynem
-A co ma być z Zaynem
-Jak wychodziłam to walnęłam go lekko w brzuch, bo nie chciał mnie puścić, bo myślał, że Cię uderzę
-To wracajmy-wstaliśmy i ruszyliśmy w kierunku domu. Gdy weszliśmy wszystkie oczy były skierowane na nas.
-I co cały i zdrowy. Buźki mu nie uszkodziłam
-Alex przepraszam myliłem się. Nie wiem dlaczego myślałem, że go uderzysz..-przerwałam mu
-Nie Zayn to ja przepraszam. Nie powinnam Cię uderzyć. A Nialla miałam uderzyć. A pewnie myślałeś tak bo parę lat temu byłam jak była i jednak gdzieś tam w środku nadal taka jestem
-Nie już nie jesteś. Zmieniłaś się. Kocham Cię-przytuliłam się do niego. W jego i w Harrego ramionach czuję się bezpiecznie
-Jess, bardzo przepraszam, że wyszedłem ale moja ciocia miała to samo co Ty i po operacji popełniła samobójstwo, bo nie mogła mieć dzieci. Przepraszam. Kocham Cię bardzo mocno i nie wyobraża sobie życia bez Ciebie. Wybaczysz mi?
-Wybaczę-Jess wpiła się w jego usta
-A my księżniczko musimy się już zbierać jeśli chcemy zdążyć na samolot
-Okay-Harry złapał mnie za rękę i zaprowadził na górę. Przebrałam się w to. Po piętnastu minutach byłam już gotowa. Harry czekał na mnie na dole. Walizki były już w samochodzie.
-Miłego pobytu-powiedział Zaza
-Dzięki
-Papa mamusiu. Kocham Cię-wzięłam ją na ręce
-Ja Ciebie też-uściskałam ją. Pożegnałam się z wszystkimi. Poszliśmy do samochodu. Harry otworzył mi drzwi. Po pół godzinie znaleźliśmy się na lotnisku. Harry spytał się gdzie mamy iść. Miała pani pokazała nam drogę. Po jakiś dwudziestu minutach siedziałam już w samolocie. A obok mnie mój ukochany, który zabiera mnie do Paryża
Rozdział super! Popłakałam się! Czy Ty nie możesz chociaż przez dwa rozdziały wprowadzić jakieś nudnej sielanki?! Nie, bo po co?! Lepiej, żebym co drugi rozdział ryczała. Mimo wszystko czekam na nn. Cieszę się, że Niall i Jess są razem. Pasują do siebie (zresztą tak samo jak Al i Hazz). A tak apropos Hazzy i Al mam nadzieję, że wyjazd do Paryża im się uda i NIC lub NIKT (czytaj autorka bloga) im tego nie popsuję.
OdpowiedzUsuńJoasia
P.S. Doceń to, że się postarałam i napisałam dość długi komentarz
Co ja mam tu więcej pisać ni jak zawsze super!
OdpowiedzUsuńWszystki pięknie napisała już Joasia:) więc dodam tylko proszę szybko NEXT!
Hmmmmm. Od czego by tu zacząć? A już wiem. Niall weź Ty mnie tak więcej nie strasz! Przecież Wy z Jess jesteście dla siebie stworzeni. Jak on wgl. mógł tak myśleć! To znaczy słodkie to jest, że on się tak o nią troszczy, no ale hellloł nie można dziewczyny w takiej sytuacji zostawiać samej! Dobrze, że nasz Irlandczyk ogarnął dupę.
OdpowiedzUsuńAl i Hazz jak zwykle są the best and so sweet. Życzę im udanego wyjazdu do Paryża
A co do rozdziału to jest on SUPER! Czekam na nn
Całuję Lilka ;********************