Rozdział z dedykacją dla Lilki i Joasi.
Obiecałam i ten rozdział jakiś czas temu.
Ale mimo to słowa dotrzymałam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Louisa*
Jak dziewczyny nie zjawią się za chwilę to spóźnimy się na samolot
-Louis nie denerwuj się tak. Zaraz wrócą-powiedział Zayn
-A Ty skąd jesteś tego pewny??
-A widziałaś jak Alex jeździ??
-Nie
-No właśnie. Ona uwielbia nie tylko boks ale i wyścigi samochodowe zarówno jak motocyklowe
-Serio??-spytał Harry
-No. Jak chcesz ją gdzieś zabrać to albo na wyścigi albo na jakąś walkę
-Wolę walkę-powiedziała Alex po czym pocałowała Harrego w policzek
-Alex uduszę Cię
-Za co??
-Za to, że tak późno jesteś
-Oj tam, oj tam
-Kochanie daj mi 15 minut na spakowanie się
-Okay-Elcia pobiegła na górę
-Jak chcesz to mogę was zawieść. I w ten sposób na lotnisku zamiast znaleźć się po pół godzinie bylibyście po piętnastu minutach
-Nie dzięki. Chce cały dojechać na lotnisko
-Hahaha-poszedłem na górę.-Co on taki wrażliwy-powiedziała Alex. Myślałam, że nie słyszę
-Słyszałem
-Ale co??-wszedłem do pokoju. El zapinała już walizkę.
-Gotowa??
-Tak. Ale za nim wyjdziemy powiesz mi co się dzieję??
-Nic się nie dzieję
-Louis
-No dobra. Chodzi o to, że Alex mnie już denerwuję. Przez nią się wygadałem, rano wchodzi i udaję, że wszystko w porządku, zabiera Cię na zakupy i o mało co byśmy nie spóźnili się na samolot i jeszcze proponuję, że nas zawiezie.
-Louis, ale Alex taka jest. Ona chce jak najlepiej. Znam ją dłuższy czas i wiem, że może tak to nie wygląda ale zawsze chce dla każdego dobrze. Dla niej ważniejsze jest czyjeś szczęście i własne. Kiedyś powiedziała, że ona może być nieszczęśliwa byle jej bliscy byli szczęśliwi.
-Ale powinna zając się swoim życie a nie czyimś. Angel wychowuje się prawie bez mamy, bo ona jest zajęta sobą niż ją
-Louis nie mów tak
-Dlaczego??
-Bo to jest moja przyjaciółka i to dzięki niej zawdzięczamy to co teraz jest pomiędzy nami, bo jak przechodziliśmy kryzys to ona powiedziała mi, że jak Cię kocham to powinnam dalej być z Tobą
-Dobra koniec tego tematu, bo zaraz my się pokłócimy a mamy spędzić ten wyjazd szczęśliwie.
-Okay-przytuliłem ją i pocałowałem w czoło
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też
-Idziemy??
-Tak-wziąłem nasze bagaże. Zeszliśmy na dół.
-O idą nasze gołąbki-powiedział Harry
-Gdzie Angel-spytała El
-Usnęła-odpowiedziała jej Alex
-Szkoda chciałem się pożegnać-powiedziałem
-Taa...już to widzę-powiedziała oschle Al
-Alex-upomniał ją Zayn
-Przepraszam, za...-chyba chciała coś powiedzieć, ale z tego zrezygnowała-Miłego pobytu-uśmiechnęła się, ale to nie był prawdziwy uśmiech. Nie przejmowałem się tym. Nie chcę żeby Alex popsuła nam wyjazd
-Dzięki-odpowiedziała jej Ellie
-Dobra na nas już pora-powiedziałem. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi. Wsiedliśmy do samochodu. Po pół godzinie znaleźliśmy się przed lotniskiem. Gdy wysiadłem z samochodu dostałem sms-a. Od Alex.
"Teraz to tak się dziękuję za pomoc"
Nie wiem o co jej chodzi. Szybko jej odpisałem.
"Nie wiem o czym Ty mówisz"
Na odpowiedź długo nie musiałem czekać
"Ciesz się, że bardzo kocham Ellie, żeby spieprzyć wam ten wyjazd.
Ale mogę Ci obiecać, że jak wrócisz to pożałujesz tego co powiedziałeś"
Co ja znowu takiego powiedziałem??
"Nadal nie wiem o czym mówisz"
O co może jej chodzić??
"Pomyśl. Chyba, że będziesz zbyt zajęty samą tak jak ja!"
Usłyszała rozmowę z Ellie. No to mam przechlapane do końca życia
-Kto to??-z rozmyśleń wyrwała mnie El
-Paul-skłamałem. Nie chciałem jej martwić
-A czego on od Ciebie chciał??
-Nie ważne. To Paul jego nigdy nie zrozumiesz
-W sumie racja
-To co idziemy??
-Tak-złapałem ją za rękę. Postanowiłem, że nie będę się przejmował Alex. Nie teraz. Teraz najważniejsza jest Eleanor. Wyłączyłem telefon. Po całej odprawie zajęliśmy miejsca. Eleanor bardzo się cieszyła. Widziałem to po jej oczach.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję. Nie potrafię opisać słowami moich uczuć do tego rozdziału jest on po prostu assdfdfgfghgyjhjkhg!!!!!! Szkoda tylko, że relację miedzy Al i Lou się popsuły, ale mam nadzieję, że jednak wszystko dobrze się ułoży.
OdpowiedzUsuńCałuję Lilka ;*******************
No nareszcie. Proszę nie obraź się na mnie, ale to jak na razie mój ulubiony rozdział, ze wszystkich rozdziałów, jakich do tej pory napisałaś. Jest on po prosu prze prze prze prze przecudny!!!! A co do sytuacji między Lou a Al to wydaje mi się, że to wszystko przez to, że Louis się stresuje oświadczynami.
OdpowiedzUsuńJoasia
Szkoda, że Lou pokłócił się z Alex. Mam nadzieję, że to wszystko się wyjaśni i będzie wszystko dobrze. Choć z tego co wywnioskowałam to jesteś nieprzewidywalna i zazwyczaj na początku jest super a potem coś się jebie. Ale to jest najfajniejsze. Życzę weny i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału
OdpowiedzUsuńJulka -_-